Jeszcze nie tak dawno mieścił się tu średniej klasy salon kosmetyczny. Dobrze, że go już nie ma, bo dzięki temu na kulinarnej mapie Warszawy pojawiła się ciekawa restauracja - Parivar - http://www.parivar.pl/
Do tej pory, aby zjeść dobre indyjskie, tajskie lub właśnie nepalskie jedzenie trzeba było wypuścić się do centrum. Tam takich restauracji jest sporo. Mam też swoje ulubione, ale o tym innym razem.
Z zewnątrz restauracja wygląda trochę kiczowato. Tuja przed wejściem, różowa elewacja... jednak wnętrze jest bardzo przytulne, nie nachalne i bynajmniej nie kiczowate. Restauracja jest niewielka i o godz. 14 w weekend byliśmy tu jedynymi gośćmi, co wzbudziło moje podejrzenie. postanowiłam jednak zaryzykować i spróbować, co za jedzenie tu podają. I dobrze zrobiłam :)
Menu kusi różnymi daniami o obco brzmiących nazwach. Mamy dania z kurczaka, owoców morza czy wieprzowiny. Jest też cała strona dań wegetariańskich, co mnie bardzo ucieszyło. Zamówiłam nawaratan korma - mieszane warzywa z indyjskim serem w łagodnym sosie. Danie na gorącym półmisku - garlic chili paneer, które zamówił mój K. wyglądało bardziej efektownie. Jednak mojemu nic nie brakowało.
Spodziewałam się czegoś troszkę innego, potrawa była za słodka, co nie było napisane w karcie. Łagodny sos okazał się orzechowym, na co nie miałam zbytniej ochoty. Jednak nie mogę powiedzieć, że nie było smaczne. Mój K. zjadł jednak swój półmisek z wielkim apetytem i potem na czole ;) (danie było na jego życzenie bardzo ostre).
Brzuch mnie nie bolał, czułam się dobrze i po dobrym jedzonku na piechotę wróciliśmy do domu.
Jestem pewna, że jeszcze kiedyś tam wrócimy! Spróbuję czegoś innego, na pewno nie słodkiego :)